Mieszko, ty wikingu!
Witajcie w przyszłości. W nowoczesnej szkole, w której jako pomoce naukowe na lekcjach historii służą ławki, za pomocą których można przenieść się w czasie. "Ale czad!". Mogę się założyć, że większość z was tak teraz myśli i przyznam, że ja też. Chociaż, jak twierdzi Aleks, nie ma się co ekscytować, zwłaszcza jeśli tego przedmiotu uczy pan Cebula.
Na jednej z lekcji nauczyciel zarządza wycieczkę do X wieku. Dzieli wszystkich na grupy, które mają za zadanie dowiedzieć się, czy...
Mieszko I był wikingiem. Słoniu, dowódca grupy, w której znalazł się Aleks, ma beznadziejny plan, jednak chłopiec nie ma wyjścia, musi go wykonać. Chyba, że chce utknąć w średniowieczu do czasu, aż jacyś podróżnicy z jego czasów go odnajdą. Niestety od razu wszystko idzie nie tak i wszyscy, prócz Aleksa i Grubego, dostają się w łapy łowców niewolników. Na domiar złego Gruby zatruł się wodą z rzeki i teraz, cóż, ciągle musi iść w krzaczki. Jednak szczęście im sprzyja. Spotykają Łuczka, chłopaczka z jednego z grodów, który prowadzi Grubego do szeptuchy, a Aleksowi pozwala zatrzymać się w wiosce. W końcu wreszcie mogą wyruszyć dalej, ale mają przed sobą trudne zadanie. Czy podołają? Tego musicie dowiedzieć się już sami.
''Mieszko, ty wikingu" to pierwsza część serii Grażyny Bąkiewicz, "Ale historia..". Dzięki niej daty od razu wchodzą do głowy. O następnych częściach też z pewnością jeszcze się tu czegoś dowiecie, bo już zaczęłam czytać.
Komentarze
Prześlij komentarz