Ronja córka zbójnika
Jestem pewna, że każdy z was słyszał kiedyś o Astrid Lindgren lub też czytał którąś z jej książek. Ja sama zdążyłam się już zapoznać z Pippi Pończoszanką, Dziećmi z Bullerbyn, Karlssonem z Dachu, Lottą z ulicy Awanturników czy Emilem ze Smalandii. Nie są to zresztą wszystkie książki tej autorki, które czytałam. Wszystkie bardzo mi się podobały, ale zdecydowanie najbardziej przypadła mi do serca "Ronja córka zbójnika". Nie wiem, czy to dlatego, że utożsamiam się z Ronją, czy też ze względu na Pupiszonki, Wietrzydła i inne tajemnicze leśne stwory. W każdym razie naprawdę warto przeczytać tę książkę.
Ronja żyje w zamku swojego ojca Mattisa, herszta zbójców. Razem z nim, mamą i dwunastoma rozbójnikami. Wraz z nimi tańczy, śpiewa zbójnickie piosenki, a w wolnym czasie biega po lesie, odkrywa nowe rzeczy i ćwiczy niewpadanie do rzeki. Pewnego dnia postanawia poćwiczyć także niewpadanie do Diabelskiej Czeluści, która powstała w dzień narodzin dziewczynki, kiedy to piorun strzelił w zamek i rozpłatał go na pół. Gdy dziewczynka wreszcie dociera do Czeluści, zauważa, że ktoś tam siedzi. To Birk, syn Borki, herszta innej zbójnickiej bandy i największego wroga Mattisa. Dzieciom z początku udziela się wrogość, jaką czują wobec siebie ich ojcowie, ale wkrótce zaczyna je łączyć przyjaźń. Ronja i Birk przeżywają razem wiele przygód. Uciekają przed Szaruchami i Wietrzydłami, ujeżdżają dzikie konie. Może nawet ich przyjaźń zjednoczy obie zbójeckie bandy?
Misia, a czytałaś "Mio, mój Mio"? Jest zupełnie inna niż "Dzieci z Bullerbyn" czy nawet "Ronja córka zbiornika". To ulubiona książka mojej młodszej córki.
OdpowiedzUsuńCzytałam tylko fragment, ale zamierzam po to sięgnąć.
Usuń