Frankenstein

 Pewnego dnia wróciłam z mamą z zakupów, a na stole leżał "Frankenstein". Okazało się, że tata, wiedząc, że chcę tę książkę przeczytać, postanowił zrobić mi prezent. Dzięki, Tato! Wiązałam z tą słynną powieścią wielkie nadzieje i nie zawiodłam się. Naprawdę fajna książka. Wzruszająca, tajemnicza, z dreszczykiem emocji. 

Robert Walton wyrusza w podróż na morza północne, tam, gdzie ziemia skuta jest lodem, a mróz tak wielki, że aż drętwieją człowiekowi wszystkie części ciała. W czasie rejsu statkiem przytrafia mu się dziwna przygoda... Na lądzie dostrzega sanie ciągnięte przez psy, a w nich... wielkie, przerażające monstrum. Niedługo potem wyławia z wody pewnego człowieka, Wiktora Frankensteina. Mężczyzna postanawia opowiedzieć mu swoją historię. Historię o tym, jak młody człowiek z wielkimi nadziejami i planami na przyszłość stał się najbardziej nieszczęśliwą istotą na świecie. Robert nawet nie podejrzewa, że napotkane przez niego stworzenie odegra w tej opowieści tak znaczącą rolę... 

 Bardzo poruszył mnie los potwora. Odrzuconego, znienawidzonego przez swój wygląd. Chociaż był dobry i pragnął przyjaźni, miłości i akceptacji. A z kolei nie czuję sympatii do monsieur Frankensteina, nie podoba mi się wiele jego zachowań. Z resztą o tym dziele Mary Shelley można by było napisać naprawdę dużo, ale nie mam tu na to miejsca. A wy czytaliście "Frenkensteina"? I co o nim sądzicie? Ja uważam, że to pasjonująca książka. Jestem pod ogromnym wrażeniem. 

Komentarze

  1. Ja Frankensteina znam tylko z karykaturalnych bajek, a tu proszę wzruszająca historia...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty