E. E.

 "E. E." nie jest moim pierwszym spotkaniem z twórczością Olgi Tokarczuk, czytałam już "Annę In w grobowcach świata" (obiecuję, że jeszcze będzie o niej post). Tych książek nie da się porównać, obie są super na swój sposób. "E. E." wzbudza niepokój i fascynację, nie mogłam się oderwać od lektury. Bardzo podobały mi się opisy, są bardzo obrazowe i... autorka napisała je bardzo naturalnie, z lekkością. 

Erna Eltzner. Piętnastolatka. Chuda, blada, niezbyt urodziwa, z popielatymi, rzadkimi włosami. Ma bardzo dużo rodzeństwa i niczym się nie wyróżnia. Do czasu, kiedy niespodziewanie mdleje przy obiedzie. Teraz cała uwaga skupia się na niej. Na niepozornej, małej Ernie. Dziewczyna widzi duchy, słyszy głosy... Aż tu nagle jej mama postanawia zorganizować seans spirytystyczny, na którym Erna wpada w trans i przemawia ustami umarłych...

Jako czytelnicy poznajemy całą sytuację z perspektywy różnych bohaterów. Raz po raz przenosimy się do świata Erny,  potem znów oglądamy wszystko oczami sceptycznego naukowca Artura Schatzmanna, a następnie z perspektywy jeszcze innej postaci. Pasjonująca książka.

Komentarze

Popularne posty