Zagubiony heros

 Pamiętacie jak pisałam wam tutaj o książce "Syn Neptuna", drugiej części serii "Olimpijscy herosi"? Obiecywałam wtedy, że wrócę do pierwszej i... wreszcie (po dokładnie roku😂) zrobiłam to! Był taki czas, gdy uwielbiałam książki Ricka Riordana, ale teraz uważam jego styl pisania za trochę infantylny. Jego "Percy Jackson i bogowie olimpijscy" bardzo mi się podobało, jednak w "Olimpijskich herosach" wiele się powtarza. Mimo wszystko zamierzam skończyć tę serię, ponieważ jest bardzo przyjemna. Dobra na chwile, kiedy potrzebuję czegoś lekkiego, co nie skłania mnie do wielkich przemyśleń. Ciekawe jest też to, jak Riordan przedstawia różne mitologie, którymi, jak już pewnie wiecie, bo wciąż to powtarzam, bardzo się interesuję. Ale jeśli ktoś dopiero zaczyna przygodę z fantastyką młodzieżową, książki tego autora są idealne, bo takiemu czytelnikowi nie będą przeszkadzały pewne powtarzalne schematy tego gatunku. Cóż, trochę się rozpisałam we wstępie. Przechodzę więc do opisu fabuły.

Jason budzi się w autobusie wycieczkowym z głową na ramieniu siedzącej obok dziewczyny, a w tej głowie ma jedną wielka czarną dziurę. Nic nie pamięta, absolutnie nic. Piper (owa dziewczyna, obok której się obudził) oraz Leo, chłopak z siedzenia przed nimi, wyjaśniają mu, że są w szkole dla młodocianych przestępców. Kiedy docierają na miejsce, dochodzi do niepokojącego zdarzenia. Na Jasona, Piper i Leona napadają wściekłe wiatry miotające błyskawice. W końcu przyjaciele trafiają do Obozu Herosów, a tam dowiadują się, że są dziećmi greckich bogów, a w dodatku głównymi bohaterami pewnej przepowiedni...

P. S.

Mam dzisiaj wielki powód do świętowania. To już setny post na moim blogu!! Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę. Kiedy zakładałam "Czytownię" nigdy nie podejrzewałam, że tak się to rozkręci.🎉🥳

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty