Awantura o Basię
Dziś przychodzę do was z "Awanturą o Basię" Kornela Makuszyńskiego. Przeglądałam dzisiaj wszystkie posty, jeden po drugim, i z zaskoczeniem stwierdziłam, że w ogóle tu jeszcze nie mówiłam o powieściach tego autora. Uwielbiam je. Często tajemnicze, pisane przyjemnym do czytania językiem, ze szczyptą inteligentnego humoru... są świetnymi pozycjami dla każdego. To tak zwane "książki na jeden wieczór". Dosłownie. Połknęłam je jednym tchem.
Pewnego dnia na dworcu w jednym z wielu prowincjonalnych miasteczek w Polsce pojawia się kobieta w czerni z maleńką córeczką. Pędzi do bufetu dworcowego, by nakarmić dziewczynkę. Obie krążą między peronami w pośpiechu, aż tu nagle, przez nieuwagę matki, wpadają wprost pod koła jadącego pociągu... Kobieta w ostatniej chwili ratuje córkę i wykrzykuje adres, pod który należy ją oddać. Zaraz potem umiera przejechana przez pociąg. Świadkowie wypadku czym prędzej sprowadzają doktora. Ten zabiera do siebie dziewczynkę, która jak się okazuje ma na imię Basia. Po długiej naradzie doktor z żoną decydują się wysłać Basię pod adres podany przez umierającą matkę. Wsadzają ją do pociągu z kartką przyczepioną do płaszczyka i oddają pod opiekę pasażerów. Ale czy dziewczynka bezpiecznie dotrze do celu?

Komentarze
Prześlij komentarz