Dachołazy

Moja nowa książkowa miłość. Przepiękna opowieść. Mimo, że "Dachołazy" nie należą do fantastyki, są pełne magii, która wypełnia czytelnika od środka i otacza go podczas lektury. Spodziewałam się, że to będzie dobra książka, ale nie że aż tak. 

Dramatyczna noc. Statek "Queen Mary" idzie na dno wraz z dużą częścią pasażerów. Wśród uratowanych jest londyński naukowiec - Charles Maxim. Gdy mężczyzna płynie łodzią ratunkową do brzegu, do pojazdu podpływa futerał od wiolonczeli, a w nim niemowlę. Dziewczynka z lśniącymi oczami i włosami koloru błyskawicy. Na widok dziecka serce naukowca zaczyna mocniej bić. Pan Maxim nadaje dziewczynce imię Sophie i postanawia wychować ją jak własną córkę. Po długich sporach z urzędniczką Krajowego Urzędu Opiekuńczego, udaje mu się zatrzymać Sophie, pod warunkiem, że rzeczona urzędniczka będzie odwiedzać ich i sprawdzać, czy dziecko ma się dobrze. Sophie dorasta szczęśliwie pod opieką ukochanego Charlesa. Jest wesoła, inteligentna, niezdarna... Jest także coś prócz koloru włosów, co odróżnia ją od otoczenia. W jej główce często pojawia się wspomnienie matki, która prawdopodobnie zatonęła w katastrofie "Queen Mary". Więc jak Sophie może ją pamiętać? A jednak, wspomnienia dziewczyny są bardzo realne. W dniu urodzin Sophie, nad nią i Charlesem pojawia się widmo domu dziecka. Oboje wyruszają więc do Paryża na poszukiwanie matki dziewczynki. A w Paryżu ścieżki Sophie krzyżują się ze ścieżkami dachołazów...

To co kocham w tej książce to postać Charlesa, motyw wiolonczeli pojawiający się bardzo często, oraz wszystkich dachołazów, ale przede wszystkim klimat. Słowo klimat można zastąpić innymi słowami jak, np:. aura, nastrój, atmosfera, koloryt, ton... Jednak żadne z nich nie jest w stanie w pełni oddać ducha "Dachołazów". Łatwiej będzie wyobrazić sobie, o co mi chodzi osobom, które kiedykolwiek były w Paryżu, a szczególnie w dzielnicy Montmartre. Ja byłam tam w zeszłym roku, dokładnie w tych dniach. Czytając "Dachołazy" poczułam się, jakbym znów tam wróciła. Polecam bardzo, cudowna lektura. Jeśli w przyszłości wpadnie mi w ręce jakaś powieść Katherine Rundell, na pewno ją przeczytam. 


"Dachołazy"
Katherine Rundell
wydawnictwo Poradnia K
264 strony

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty