Biegnij, moje serce, biegnij

Natknęłam się ostatnio na Alternatywną Listę Lektur. To projekt mający na celu pokazanie dzieciom i młodzieży, że czytanie nie ogranicza się do książek omawianych w szkole. Przejrzałam listy dla poszczególnych grup wiekowych i zauważyłam, że dużą część ze wspomnianych tam pozycji już czytałam i uważam je za wartościowe i ciekawe książki. Uznałam więc, że inne propozycje też z dużym prawdopodobieństwem przypadną mi do gustu. Na początek wybrałam "Biegnij, moje serce, biegnij" Deb Caletti i był to strzał w dziesiątkę. 

Annabelle  Agnelli biegnie. Krok za krokiem. Mila za milą. Nie zatrzymuje się. Jest zmęczona, jej stopy pokrywają pęcherze, mięśnie palą... Ale biegnie dalej. 
Bieg Annabelle zaczyna się pewnego wieczoru pod barem U Dicka, ale cała historia ma swój początek  jeszcze wcześniej. W dziewczynie buzują emocje. Złość, rozpacz, bezsilność. Przytłacza ją niesprawiedliwość świata. Nie wie co ma robić. Więc biegnie. Z Seattle do Waszyngtonu. 
Annabelle robi to dla siebie, ale wkrótce o jej biegu dowiaduje się cała Ameryka. Bieg dziewczyny staje się manifestacją przeciwko przemocy. Daje nadzieję kobietom w całym kraju i otrzymuje od nich wsparcie. 
Ale czy nie złamie się i dobiegnie do celu?
Czy emocje jej na to pozwolą?

Życie Annabelle w jednej chwili legło w gruzach, a to dlatego, że powiedziała "nie". To nie sprawiedliwe, ale dziewczyna nie wie co z tym zrobić. Chciałaby coś zmienić, jest jednak całkiem bezsilna, więc biegnie. I na początku swojej drogi nawet się nie spodziewa, jak wielkie znaczenie będzie miał jej bieg. 
Na początku książki poznajemy Annabelle jako zagubioną dziewczynę, która z niewiadomego powodu biegnie z Seattle do Waszyngtonu. Akcja w pewnym sensie dzieje się w głowie Annabelle. Mamy wgląd w jej burzliwe myśli i emocje, ale wciąż nie wiemy co jest ich powodem. Stopniowo pojawiają się retrospekcje i poznajemy historię, która skłoniła dziewczynę do biegu. A zagadka wyjaśnia się dopiero na samym końcu. 
Emocje Annabelle gwałtownie rosną, a czytelnicy są tego świadkami i mogą odczuwać je razem z nią. 

Uważam, że to bardzo wartościowa powieść i jak najwięcej osób powinno po nią sięgnąć.
A wy czytaliście "Biegnij, moje serce, biegnij"?

 
 
Kochani, będzie mi bardzo miło jeśli zaobserwujecie (kliknij na 3 kreseczki po lewej i zjedź w dół) lub zasubskrybujecie (okienko "subskrybuj" w prawym górnym rogu) mojego bloga.

 

 

"Biegnij, moje serce, biegnij"
Deb Caletti
wydawnictwo Młody Book
366 stron

 

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty