Spadochrony


Zupełnie spontanicznie odgrzebałam dzisiaj tę stronę w odmętach Internetu i zorientowałam się, że 2 dni temu byłyby 4 urodziny Czytowni, ale... nie było mnie tu już całe 2 lata. Dlaczego rzuciłam blogowanie? Ciężko powiedzieć, jakoś tak wyszło, że z pisaniem o książkach przestało mi być po drodze (chociaż czytać oczywiście nie przestałam😏). Kompletnie nie planowałam powrotu, ale ponieważ mam do napisania kilka tekstów do szkolnej gazetki uznałam, że czas przypomnieć sobie jak to jest pisać dla ludzi. Kto wie, może na nowo się w to wciągnę? A może po tym jednym poście Czytownia znów zamilknie na kolejne 2 lata? Zobaczymy...

Książką, która ostatnio wpadła mi w  ręce są "Spadochrony" Kelly Yang. Na pozór zwykła młodzieżówka, jednak skrywa w sobie wiele ważnych tematów, a tym zdecydowanie najważniejszym są losy imigrantów we współczesnych Stanach Zjednoczonych. Mimo, że świat idzie do przodu jeszcze wiele czasu potrzeba, aby ich sytuacja uległa poprawie.

Młoda Chinka Claire Wang zostaje nagle wyrwana ze swojego normalnego środowiska i wysłana przez rodziców do prywatnej szkoły w USA. Luksusowy dom w Szanghaju zostaje nagle zastąpiony przez mały pokoik u nieszczególnie bogatej rodziny goszczącej. Rzucona na głęboką wodę dziewczyna próbuje oswoić się z nowym życiem, w czym stanowczo nie pomaga wyjątkowo źle do Claire nastawiona współlokatorka Dani oraz rasistowskie przepisy panujące w szkole. 

Dani De La Cruz ma jeden cel  - zostać najlepszą debatantką (nie mam pojęcia, czy jest takie słowo) w szkole i dostać się do Yale. W szkole pełnej nastolatków z bogatych rodzin nie jest łatwo się wybić będąc ubogą filipińską imigrantką wychowywaną przez samotną matkę. Dani próbuje jednocześnie uczyć się, zarabiać na życie w agencji sprzątającej, zdobyć wymarzonego chłopaka i dojść do ładu z Claire, która przyzwyczajona do luksusów i służby nie potrafi sama się sobą zająć. Przy takim nawale obowiązków można się pogubić.

Jednak dziewczyny muszą odłożyć na bok wzajemną niechęć, kiedy obie wplątują się w relacje, które zagrażają ich bezpieczeństwu, a liczyć mogą tylko na siebie nawzajem...


 

Tę poruszającą opowieść  mogę bez wyrzutów sumienia polecić wszystkim osobom w moim wieku. Jest wartościową perełką na tle wielu nie najlepszych i płytkich książek dla młodzieży. Bardzo cieszę się, że w końcu zaczynają pojawiać się w Polsce takie książki, które są głosem ofiar molestowania, rasizmu i okrutnej niesprawiedliwości. To nie jest odosobniona historia. Poza tym, że niesie ważny przekaz, wciąga i wzrusza. Czytając czułam niemoc, bezradność i poczucie niesprawiedliwości, których doświadczały Dani i Claire. Mam nadzieję, że coraz więcej takich historii będzie się pojawiało i uświadamiało społeczeństwo o problemach doświadczanych przez ogrom populacji. 

Jutro Światowy Dzień Książki i jakbyście chcieli sprawić sobie jakiś prezent, to wiecie już czego szukać...


 


Komentarze

Popularne posty